O tym, dlaczego lekceważenie Starego Testamentu jest zwodnicze...


1 września 2014

Całe Pismo jest natchnione przez
Boga i pożyteczne do nauczania...



Wiele grup chrześcijańskich uważa, że Stary Testament zawiera księgi... stare... małoważne, w zasadzie niezbyt istotne dla wiary chrześcijańskiej bo skoro są stare, to są przestarzałe, a właściwie przeterminowane. Taką tendencję widać we wszystkich większych kościołach, które dawniej, gdy jeszcze miały wpływ na społeczeństwo bardzo często odwoływały się do wzorów starotestamentowych. W mniejszych (ale o szerszym zasięgu) wyznaniach, w jednozborowych kościółkach, a także w grupach kanapowych tendencja do wykreślania ksiąg Starego Testamentu jest jeszcze bardziej widoczna. Podobny pogląd również reprezentują bardzo często (nazwijmy to) indywidualni chrześcijanie nie związani z żadną denominacją, a swoje wierzenia czerpiący z inspiracji jakiegoś związku wyznaniowego, Internetu lub inspiracji własnej. Ciekawie wyróżniają się tutaj świadkowie Jehowy, którzy co prawda zlikwidowali w swoich Bibliach i literaturze pojęcie "Stary Testament" twierdząc, że taki podział Biblii sugeruje unieważnienie części określonej mianem "stary", jednakże w swym nauczaniu naśladują tak naprawdę resztę ogólnie wspomnianych grup, twierdząc, że to co opisane w ST było tylko do Izraela - ale! - gdy potrzeba skonstruować jakąś doktrynę lub podeprzeć się wersetami, bez wahania przytaczają masowo wersety ze ST nie zawracając sobie głowy tym, że wg ogólnego podejścia całe rozdziały i księgi z których cytują są "nieważne".

Owo lekceważenie Starego Testamentu pośród chrześcijan ma różne wymiary. Od wybiórczego traktowania ksiąg starotestamentowych przez zupełnie dowolne określanie, który werset jest aktualny a który nie, po traktowanie go jako lekturę uzupełniającą ale niezobowiązującą wyznawców. Najdalej idąca skrajność polega na całkowitym odrzuceniu ksiąg Tanachu i twierdzeniu, że tylko Nowy Testament jest prawdziwy i natchniony. Niestety, w Nowym Testamencie mamy setki cytatów ze Starego - zatem trzeba uznać tę ostatnią opcję za całkowicie wyssaną z palca.

Chrześcijaństwo jak długo istnieje, zawsze uznawało Stary Testament za natchnione Słowo Boże. Począwszy od Septuaginty przez Wulgatę a na nowoczesnych tłumaczeniach skończywszy, Stary Testament zawsze zajmował uświęcone tradycją miejsce w Kościele. Bez względu na kolejne schizmy - wschodnie, prawosławną, czy protestanckie, każdy z tych odłamanych Kościołów uznawał pierwszy Testament za Słowo Boże. Tym śladem szły także wszystkie małe grupy odłamujące się w kolejnych wiekach.

Co do świętości Starego Testamentu nie było żadnych wątpliwości w głównym nurcie Chrześcijaństwa od czasów pisarzy Nowego Testamentu, aż po dzień dzisiejszy. Bywali niegdyś (i nadal bywają) ekstremiści, którzy ubzdurawszy sobie nową wizję swego prywatnego chrześcijaństwa podważają dla własnego widzimisię te i owe księgi (czy nawet wszystkie) jednak są to na szczęście przypadki odosobnione i całkowicie nieautorytatywne.

Podsumować zatem trzeba, że przeciętny wyznawca Chrystusa oraz Kościół do którego należy nie ma problemu z natchnieniem Starego Testamentu. Różnie natomiast bywa z przykładaniem wagi do treści, która jest tam zapisana. Wspomniałem juz nieco wyżej, jaki mniej więcej bywa do niej stosunek. Nie będę tego rozszerzał. Skupmy się na tym, dlaczego lekceważenie Starego Testamentu jest niewłaściwe. Oprzemy się w tej analizie całkowicie na Nowym Testamencie, który juz nie budzi takich oporów. Jeżeli Nowy Testament ma być rozstrzygający we wszystkim, niech zatem rozstrzygnie i w tej kwestii.

1. Zacznijmy od historii chrześcijaństwa. Wielu uważa tzw. pierwotne chrześcijaństwo za wzór który powinien obowiązywać zawsze i wszędzie. Jednak całkowitym milczeniem pomijają fakt, że ci wzorowi, pierwsi chrześcijanie w ogóle nie mieli... Nowego Testamentu! Jak zatem głosili Ewangelię? Ano (parafrazując sytuację) niczym współcześni świadkowie Jehowy brali Septuagintę, Tanach czy Targum pod pachę i szli z tym w teren. Szaweł Paweł z Tarsu, gdy głosił w synagogach to nie czytał obszernych ustępów swych własnych listów, lecz posługiwał się tym, czym dysponowała dana lokalna synagoga - a więc księgami Starego Testamentu.

2. Założyciel Chrześcijaństwa, Jezus z Nazaretu, głosząc żydom na ulicach i w synagogach nie opierał się na spisanych ewangeliach i listach (których przecież nie było) lecz cytował z pamięci wersety Pisma - ergo Starego Testamentu, a jeśli to było w synagodze - to odczytywał stosowne fragmenty.

3. Nasuwa się tu jeden bardzo ważny wniosek. Mianowicie taki, że to co głosili i nauczali Jezus, apostołowie i pierwsi chrześcijanie było całkowicie oparte na i poparte pismami, które dzisiaj nazywamy Starym Testamentem. Jezus bez przerwy cytował tę część Biblii, zapytany o pewne kwestie, nie tworzył własnych teoryj, lecz zwracał słuchaczom uwagę: "czyście nie czytali"? "a jak napisano?" "jak czytasz?" "w piśmie powiedziano" itp. Ewangeliści i pisarze listów, z Pawłem na czele, ukraszali swoje pisma bardzo dużą ilością cytatów Starego Testamentu, co rusz odwołując się do jakiejś księgi biblijnej - w założeniu znanej i uznawanej za natchnioną przez adresatów. A więc te księgi biblijne, które dzisiaj wielu lekceważy, były podstawą nauczania Jezusa i apostołów! Zatem, jeżeli ktoś chce wzorować się na pierwszych chrześcijanach musi umieć - tak jak oni - głosić ewangelię na podstawie tych pism, które wówczas były dostępne. Nie było innej Biblii w owym czasie, a dołączenie w późniejszych latach do świętych pism Nowego Testamentu nie sprawiło, że ów "Stary" stał się przeżytkiem - w przeciwnym razie, albo apostołowie nauczali na podstawie przeżytku, albo to co dołączono jest "niebiblijne" - a więc niezgodne z tym niemal utopijnym wzorem z I wieku. Bo skoro pierwsi chrześcijanie głosili ewangelię "z Septuagintą pod pachą", to czy ty także umiesz głosić ewangelię na podstawie samego tylko Tanachu? Jezus tak robił, apostołowie pańscy tak robili... a ty? Jeżeli należysz do zwolenników wzoru z I wieku to po prostu musisz umieć...

4. Z tego co wyżej rozważyliśmy wynika jeden ważny wniosek: nauka chrześcijańska w I wieku była oparta w całości na Starym Testamencie! To, co znamy obecnie jako Nowy testament to spisana tradycja, zapis dziejów pierwszych chrześcijan oraz wyjaśnienia jak Pismo (tj. Stary Testament) zawiera w sobie niemal wszystko, co składało się na głoszoną wówczas rzekomo "nową" naukę chrześcijańską.

5. No i teraz bierzemy na tapetę Nowy Testament. W swoim drugim liście do Tymoteusza apostoł Paweł napisał do niego: od najwcześniejszego dzieciństwa znasz święte pisma, które mogą cię uczynić mądrym ku wybawieniu przez wiarę związaną z Chrystusem Jezusem. Paweł pisze tu o Starym Testamencie bowiem innych świętych Pism wówczas nie było... jak zatem ty, który uważasz ST za nieważny możesz budować swoją wiarę? Tymoteusz właśnie na tej części dzisiejszej Biblii zdobył poznanie i nauczył się wiary. Co więcej, apostoł Paweł zapewnia Tymoteusza, że Stary Testament jest tą księgą, która nie dość, że może go uczynić mądrym to jeszcze ukierunkować tę mądrość na wiarę w Jezusa przez którego będzie wybawiony. Jeżeli apostoł tak naucza, to chyba powinniśmy wziąć to sobie do głowy i zastosować się jak Tymoteusz. Jemu na złe to z pewnością nie wyszło.

6. Dalej Apostoł napisał o Starym Testamencie: Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania, do upominania, do prostowania, do karcenia w prawości, aby człowiek Boży był w pełni umiejętny, całkowicie wyposażony do wszelkiego dobrego dzieła. Jak tutaj widać, aby być całkowicie perfekcyjnym bożym sługą i tworzyć dobre dzieła, trzeba być obznajomionym ze Starym Testamentem - nie da rady inaczej - nie można wg Pawła obyć się bez Tanachu. Poza tym, Paweł wyraźnie poświadcza że całe Pismo - czyli jedyne Pismo jakie wówczas istniało - stary testament - jest natchnione i pożyteczne. Na Podstawie tej części Biblii Paweł twierdzi, że należy nauczać, prostować i karcić. Na podstawie starego testamentu Paweł nauczał ewangelii i do tego samego zachęcał Tymoteusza. co więcej - chrześcijanin może spokojnie szkolić się na samym ST (a więc może obyć się bez NT!) i być dzięki temu 100% wykwalifikowanym bożym sługą. A więc sam ST zawiera wszystko co potrzeba do poprawnego wyznawania Chrześcijaństwa. Wyznawcy ideologii "tylko NT" na podstawie tego fragmentu NT są całkowicie zdyskredytowani, a ich ideologia rozsypuje się jak karciany domek, gdyż apostoł (a za nim NT) twierdzi, że tylko ST! :)

7. Paweł w liście do Rzymian oświadczył: Albowiem wszystko, co niegdyś napisano, napisano dla naszego pouczenia, abyśmy przez naszą wytrwałość i przez pociechę z Pism mieli nadzieję. No chyba jaśniej nie można... i komentarz jest zbędny. Jeśli ktoś jeszcze nie załapał, to Paweł twierdzi tutaj, ze Stary testament napisano po to, aby nas uczyć - to jest nasz podręcznik wiary i doktryn dający pocieche i nadzieję, a przez permanentne stosowanie rodzi wytrwaość. Zatem jeżeli człowiek chce się czegoś nauczyć, wzmocnić wytrwałość albo uzyskać pociechę by trwać w nadziei to musi polegać na Starym Testamencie - bo to dokładnie napisał apostoł... kto nie czyta i nie stosuje ST to nie jest pouczany wystarczająco, nie ma pociechy ni nadziei, a co za tym idzie, wytrwałość takiej osoby stoi pod znakiem zapytania.

8. List do Hebrajczyków zaświadcza: Bo słowo Boże jest żywe i oddziałuje z mocą, i jest ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, i przenika aż do rozdzielenia duszy i ducha, a także stawów i ich szpiku, i jest zdolne rozeznać myśli i zamiary serca. Wszyscy powołują się na ten fragment jako na ten, który mówi o Biblii. Innej wówczas nie było jak tylko zbiór pism starotestamentalnych. Jeżeli ktoś chce się poddawać pod oddziaływanie z mocą Słowa Bożego rozeznającego myśli i zamiary serca, to musi posługiwać się w tym celu Starym Testamentem. Autor listu jednoznacznie stwierdza, ze Stary Testament nie umarł, jak chcą niektórzy, ale że jest żywy, że oddziałuje na słuchaczy powodując, że wychodzą na wierzch ich ukryte myśli i pragnienia. To właśnie dzięki ST tak wiele osób się potknęło, bowiem nie sprostał ich oczekiwaniom - a zamiast tego jak ten miecz przeniknął do ich serca i wywlókł na wierzch ich prawdziwe myśli i pragnienia. Rezultatem tego jest częstokroć odrzucenie Biblii i chrześcijaństwa. Zwłaszcza w obecnej dobie, gdy tzw. świat postępu propaguje wiele całkowicie antybiblijnych postaw, zapatrywań, nauk i zachowań, wielu ludzi, którzy nie tylko uwierzyli w libertyńską propagandę ale jeszcze uczynili ją swoim kamieniem probierczym rozbiło swoją wiarę - bowiem ich kamień probierczy roztrzaskał ich i się o Skałę jaką jest ST.

9. Koryntianom Paweł napisał: A to wszystko spotkało ich jako przykład i zostało zapisane dla ostrzeżenia nas, na których przyszły końce systemów rzeczy. Jeśli nie bierzesz sobie do serca tego co napisano w ST to jak chcesz zostać ostrzeżony? Właśnie dlatego opisano w ST tak wiele różnych historyj aby pokazać nam, nie tylko co nam grozi, ale także nauczyć nas równowagi, aby zobaczyć na praktycznych przykładach w jaki sposób poszczególne zasady i przykazania były stosowane w różnych sytuacjach. Ponadto zawarto tam wszystkie informacje zakodowane w Apokalipsie. Jak można chcieć zrozumieć Apokalipsę, która na 400 wersetów jest podobno zbudowana aż z 800 cytatów ze Starego Testamentu, jeżeli go się nie dość że nie tylko nie zna, ale jeszcze i odrzuca? Można by nawet rzec, że Apokalipsa to zbiór odnośników do Starego Testamentu. Nic dziwnego, że dla wielu apokalipsa nie ma sensu - no bo jak czyta się same odnośniki, to rzeczywiście trudno się połapać o co chodzi.

10. List do Kolosan informuje: bo te rzeczy są cieniem tego, co ma nadejść a list do Hebrajczyków: Skoro bowiem Prawo zawiera cień mających nadejść dóbr - chodzi tu głównie o system prawa mojżeszowego, jednak odnosi się to także do całego Tanachu, a pism proroków zwłaszcza. Jeżeli odrzuca się ST to jak można chcieć zrozumieć proroctwa wygłaszane przez Jezusa, pisanych przez apostołów w listach, oraz zwłaszcza te już wyżej wspomniane z Apokalipsy? Można oczywiście wróżyć z fusów, jak to robiło i robi wielu biblijnych hochsztaplerów. Całkowicie dowolnie decydują oni sobie, że dzisiaj ten symbol będzie sobie oznaczał jedno a jutro drugie. Np., że Michał to papież, a może archanioł, w końcu że Jezus, a na końcu wychodzi, że Bóg... Czemu by nie, wszak apostoł Paweł napisał, ze wszystko wolno, a jeśli wolno, to można popuszczać wodze fantazji jak się chce, głosząc najróżniejszego sortu głupoty. Stąd się potem biorą nauki o świętych piramidach, chrześcijanach z Babilonu, nemrodach, gadoludziach, szatańskich Kainitach, datach różnych rzekomych zdarzeń w niebie o końcach świata nie wspominając, itd., itp. wymieniać można w nieskończoność. Zawsze jednak na pytanie dlaczego, należy żądać jasnej i wyraźnej odpowiedzi w ST. Ale jeżeli go się nie zna, to potem snuje się rozmaite teorie na temat tego co chciałoby się aby było napisane. Warto zatem wziąć sobie słowa z Kolosan i Herbrajczyków do serca, zanim następnym razem, zacznie się wygłaszać jakieś pseudobibijne androny.

11. Teraz zobaczmy co sam Jezus mówił o Starym Testamencie. Powiedzieliśmy juz sobie, że stary testament stanowił podstawę nauk z której Jezus cytował obficie. Niemal każda nauka Jezusa była oparta na jakimś cytacie z "Prawa, Proroków lub Pism". Jezus przy jednej z okazyj rzekł: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Jezus wyraźnie tutaj powiada, ze nie przyszedł znosić Starego Testamentu. panuje przekonanie, jakoby Jezus mówiąc o wypełnieniu, miał na myśli spełnienie przepisów Prawa Mojżeszowego w wyniku czego, cały St można wyrzucić do kosza. Bardzo to dziwna i krótkowzroczna, jeśli nie ślepa argumentacja. Po pierwsze, Jezus nie mówi tutaj o przepisach prawa mojżeszowego, bowiem wspomina całą część Biblii zwaną Prawem - Torą - na którą składały sie opowieści, prawa karne, cywilne, genealogie itp. rzeczy. Prawo Mojżeszowe było tylko elementem tej części Świętych Pism. Po drugie, Jezus mówi tutaj także o części pism, zwanej "Prorokami" (!). Jeżeli wypowiedź Jezusa odnosiłaby się do unieważnienia Prawa Mojżeszowego, to co z tym wspólnego mają "Prorocy"? Czyżby pisma proroków tez juz były arte tyle co sterta makulatury? Przecież Jezus nie wypełnił wszystkich proroctw jakie są w ST, bowiem było to fizycznie niemożliwe - spełnił tylko te, które dotyczyły jego osoby - a reszta proroctw, która dotyczy przyszłości lub innych podmiotów nie została rzekomo anihilacyjnie wypełniona. No i po trzecie wreszcie, jeżeli ktoś spełnia przykazania, albo wypełnia przepisy jakiegoś regulaminu, czy ustawy, np. Kodeksu Drogowego - czy to oznacza, że wypełnienie przez niego wszystkich zapisów powoduje unieważnienie danego regulaminu czy ustawy? Byłoby to w normalnych warunkach rozumowanie niezbyt - nazwijmy to łagodnie - poprawne. An skoro Jezus nie przyszedł znieść starego testamentu, nic dziwnego, ze apostołowie w swoich listach tak ochoczo powoływali się na te pisma oraz nauczali, ze są one niezbędne i w pełni wystarczające dla chrześcijanina - o czym była mowa w punktach powyżej.

12. Dalej Jezus, kontynuując swa wypowiedź o tym, ze nie przyszedł znieść Starego Testamentu, zaświadcza: Kto więc łamie jedno z tych najmniejszych przykazań i tak uczy ludzi, będzie nazwany ‚najmniejszym' w odniesieniu do królestwa niebios. Każdy zaś, kto je spełnia i ich naucza, będzie nazwany ‚wielkim' w odniesieniu do królestwa niebios. Do kogo Jezus tu mówił? do rabinów żyjących w czasach starego testamentu, czy do ludzi jemu współczesnych? A jeżeli zostało to zapisane w ewangelii chrześcijańskiej to po co? Aby słuchać tej nauki Jezusa, czy nie? Co ciekawe, jest to akapit z Kazania na Górze, które wielu chrześcijan ma za wzór nauk Jezusa. Jakże to więc możliwe, ze wszystkie nauki z tego kazania są do chrześcijan, a to jedno nie? Nie da się przeprowadzić takiego rozróżnienia, a więc musimy przyjąć, ze jest to "normalna" regularna nauka Jezusa zapisana dla nas, abyśmy się do niej stosowali. Zatem, czy nauczasz zgodnie z tym co nakazał Jezus? A więc w zawiązku z tym, czy nauczasz dokładnie tak jak napisano w starym testamencie i zgodnie z zasadami zawartymi w tej szczególnej części o której Jezus mówił, a jaką jest Pięcioksiąg?

13. Każdy zapewne kojarzy przypowieść Jezusa o budowniczych domu. Jeden zbudował swój dom na skale, a drugi an pisaku. W czasach Jezusa panowała opinia, że Tora dana Mojżeszowi to... skała. Pisaki natomiast można przyrównać do ludzkich nauk i tradycyj. Te ostatnie ciągle się zmieniają i ktoś kto na nich opiera swoją wiarę (budowlę) zostanie z niczym - podobnie jak budowniczy domu na pisaku, natomiast ten kto buduje swoją wiarę na Starym Testamencie (ewentualnie na Torze) będzie człowiekiem, którego wiara nic nie zachwieje, gdyż ma stały i twardy fundament zbudowany na stabilnym, niezmiennym podłożu. Oczywiście, ktoś może tutaj wyciągnąć argument, ze Jezus w podsumowaniu mówił o swoich naukach i słowach... tak, ale trzeba wiedzieć, ze w powszechnej świadomości symbole używane przez Jezusa pełniły juz określone rolę (nie tylko w tym przypadku, być może nawet we wszystkich przypowieściach) - a więc nie było w tym nic co by nie było znane słuchaczom. Jezus jedynie zmieniał zakończenia i morały. W tym wypadku miał bardzo ważny powód bowiem...

14. To właśnie Jezus z Nazaretu był wcielonym Słowem Bożym - a więc wcielonym Starym Testamentem! Nawet zaświadczył niegdyś, ze wszystko co napisano w Starym Testamencie napisano o nim! Nie tylko, napisano o nim, ale on był tym co napisano (bo on jest tym słowem) i... on to najprawdopodobniej pisał. Jezus będąc Słowem Bożym i wykonawcą wszystkiego co Bóg robił, nie tylko współuczestniczył w natchnieniu pisarzy do pisania i w kompletowaniu kanonu, ale także wielokrotnie bywa podmiotem działającym w ST. To on był naczelnym wykonawcą oraz - wg apostoła Pawła - skałą (!) która podążała za Izraelem na pustyni. Skoro zatem wszystko co napisano ST jest o Jezusie - co sam stwierdził - to jak można go odrzucać albo unieważniać powołując się na to, że obecnie ważne są tylko te pisma, które mówią o Jezusie. Taka konkluzja byłaby bezsensem.

15. Podsumowując: TAK NAUCZA NOWY TESTAMENT. NIGDZIE NIE NAPISANO: NEW TESTAMENT ONLY. Nauki odrzucające jakąś część Biblii są jedynie w sektach, w odstępczych kościołach i u muzułmanów. Wg zasady: jedynie nasza nowa wykładnia/księga. Niestety, Biblia podaje inaczej. Cała ta biblioteka jest spójna, kompletna, ważna i pouczająca. Niemożna szatkować Biblii wg własnego widzimisię, niezależnie czy jest to widzimisię grupy czy widzimisię indywidualne. Biblie nigdzie nie daje podstaw do rozróżniania ksiąg na lepsze i gorsze. Ba! Jak widzieliśmy są fragmenty nowotestamentalne, które mówią o zupełności starego testamentu i były pisane przy braku Nowego. Chrześcijaństwo w pierwszych dekadach swego istnienia także obywało się bez Nowego testamentu - a więc można być chrześcijaninem bez NT! Niektórzy w swym zacietrzewieniu twierdzą, że przecież gdy Paweł pisał o "całym natchnionym Piśmie" to niektóre księgi NT były już napisane. Tak były, tylko, ze nie były częścią "Całego Pisma" zwłaszcza, ze Paweł pisząc te słowa pisał list, a nie "Całe Pismo". Nie pisał o swoim liście jako natchnionym, ale o innym Piśmie na które się powoływał. Ale nawet gdyby tak było, to wyjątkowo karkołomna byłaby próba udowodnienia, że pisząc o "Całym Piśmie", miał na myśli to co sam pisał, co już napisali inni apostołowie i co miało być dopiero napisane w przyszłości. Jak całe to całe: natchnione i pożyteczne - a nie tylko ostatnie fragmenty na końcu pożyteczne, a reszta jedynie bez pożytku natchniona....

Ceterum censeo Meccam delendam esse.

Rethel
Mówi jak napisano!
1 IX 2014
11 II 2015