Czy stworzenie jednej Ewy oznacza biblijny wymóg monogamii?


8 listopada 2015

Dlatego mężczyzna opuści ojca i
matkę i przylgnie do swej żony,
i staną się jednym ciałem...



Ktoś zadał mi pytanie, o to, "czy to, iż Adam miał jedną żonę, odnośnie której powiedziano, że staną się jednym ciałem z Adamem, oznacza, że wszyscy mogą mieć tylko jedną żonę - bo przecież w Biblii wielożeństwo jest wszędzie?" Odpowiedź na podstawie samej tylko Biblii (co oznacza tylko i wyłącznie tekst w tej ksiązce, jeżeli ktoś tego nie zrozumiał) wygląda jak następuje:

1. Adam miał jedną żonę bo dopiero co Pan Bóg stwarzał. Raptem żyli jeden dzień, a już zgrzeszyli... Poza tym, do rozmnożenia potrzebna jest minimum jedna. I to minimum Adam dostał. Tak samo potrzebny był im minimum jeden ogród, co nie oznacza, że nie wolno mieć wielu ogrodów, bo Adam miał jeden. Dostali po jednym komplecie "ubrań" - a to wcale nie oznacza, że nie wolno mieć więcej. Itd itp.

2. Nie ma nakazu posiadania wielu żon - to już zależało od woli Adama czy chce ich mieć więcej. Wyobraźmy sobie że pod przymusem trzeba by było mieć ich sto... fajnie? Niekoniecznie... Zatem Bóg nie narzuca wielu żon, ale też nie zabrania. Powstaje jednocześnie problem, że gdyby stworzył Adamowi wiele żon to czy by musiało to teraz oznaczać, że każdy musi mieć wiele? Nie starczyłoby kobit na świecie... No bo jeżeli stworzenie jednej oznacza, że każdy może mieć tylko jedną, to stworzenie wielu, oznaczałoby, że każdy musi mieć wiele... A co jeżeli Adam dostałby tych żon od razu w pakiecie z tysiąc? Wnioskowanie musi działać w obie strony tak samo, a nie tylko w jedną. Absurdalność wyciągania dozwolonej liczby żon z przykładu Adama jest chyba tu oczywista...

3. Poza tym, trzeba pamiętać, z czego Ewa była zrobiona. Z żebra. Adam miał z zapasie jeszcze 23 żebra więc spoko... Dziwne, że Pan Bóg nie stworzył mu żony z jakiejś pojedyńczej czy podwójnej części ciała, a akurat z tej, która jest chyba najliczniejsza... Mógł z ucha albo z nosa, albo z wyrostka robaczkowego... :)

4. Prawo Mojżeszowe dawało wskazówkę, by poświęcić nowej żonie jakiś czas (jeden rok zwolnienia ze służby wojskowej) by się z nią dobrze zapoznać, stąd logiczne, że na raz nie stwarzał mu tabunu, bo do każdej podchodzi się in-dy-wi-du-al-nie, a nie hurtem. Ci co twierdzą inaczej, ubzdurali sobie nie tylko, że trzeba by mieć wiele żon, ale że wszystkie one tworzą jakiś kolektyw na raz zaślubiany... To oczywiście jest ślepa uliczka i absurd.

5. Ten sam pisarz, który pisał Rodzaju 2 pisał także Rodzaju 25, Wyjścia coś tam, Deuteronomium coś tam itd... Logiczne, że to pisarz najlepiej wiedział co pisze i o czym - no chyba, że sam sobie przeczył... ba, w tej samej książce napisał już rozdział dalej (po rozdziale o pierwszym małżeństwie) o poligamii, nic nie wspominając że jest zła... a w kolejnych rozdziałach rozpisywał się, jak to najwierniejsi mężowie Boży byli błogosławieni mając wiele trzód, stad, złota, srebra, niewolników, żon i nałożnic. Dalej w swoim dziele pisał o prawach regulujących wielożeństwo i posiadanie nałożnic. Coś chyba z tym autorem było nie tak, skoro nie znał magicznego znaczenia jednej frazy w drugim rozdziale którą sam był napisał.

6. Bóg był autorem całej JEDNEJ KSIĘGI którą dziś zwiemy Pięcioksięgiem, więc treść w tej publikacji jest boska, natchniona i spójna. No chyba, ze ktoś uważa, że Bóg sam sobie przeczył. To samo dotyczy oczywiście całej Biblii aż po Apokalipsę.

7. Właśnie to miał na myśli Jezus gdy mówił o rozwodach - że księgę (mając na myśli Pentateuch) należy czytać całościowo, a nie tylko wyrywkowo - a więc nie tylko przepis o rozwodach trzeba rozpatrywać w świetle Genesis, ale także reguły dotyczące poligamii. A skoro tak, to oznacza, że stanie się jednym ciałem nie stoi na przeszkodzie by mieć wiele żon, bowiem przepis i obyczaje z reszty książki muszą być w zgodzie z tą magiczną frazą o jednym ciele. Gdyby nie były - autor by o tym napisał.

8. Żydzi tak właśnie sobie czytali, jak dzisiejsi internetowi pobożnisie i sektanci - jeden werset znaleźli o rozwodach i już im wystarczyło by odsyłać żonę za przypalenie zupy. Dzisiaj bigoci znajdują sobie jeden werset o jednym ciele i im wystarczy. A że wszędzie w Pentateuchu napisano o poligamii od początku do końca to tego już nie widzą, tak jak żydzi nie widzieli nierozerwalności w jednym ciele. Żydzi o tym byli bardziej usprawiedliwieni, że nie widzieli jednego wersetu nieco niejasnego - natomiast antypoligamiści nie widzą setek wersetów pro.

9. W tym fragmencie nie ma nic na temat tego z iloma kobietami wolno stawać się jednym ciałem. Nie napisano: tylko z jedną kobietą można się zjednocielić. Nic takiego tam nie ma.

10. Poza tym, stanie się jednym ciałem jest tak na dobrą sprawę bardzo jasnym eufemizmem oznaczającym bara bara, a nie jakieś mitomańskie związki dusz itp bzdety.

11. Apostoł Paweł odwołał się do tego fragmentu stwierdzając, że jak ktoś pójdzie na dziwki, to stanie się z dziwką jednym ciałem. Nie powiedział wcale, że nie stanie się jednym z prostytutką, bo ma żonę, albo że już jest jednym ciałem z Chrystusem (bo to było omawiane przeciwstawieństwo). Nie. Jak ktoś miał żonę, a poszedł do nierządnicy, to stawał się (w myśl analogii Pawła) z nią tak samo jednym ciałem jak z żoną. A więc wg Pawła z co najmniej dwoma można byś jednym ciałem wg Genesis, bowiem ta fraza oznacza właśnie stosunek, a nie wymóg monogamii.

12. Gdyby ten zapis rzeczywiście oznaczał jednożeństwo to przy tak nagminnej poligamii w tej księdze (w Genesis, w Pięcioksięgu, w Biblii), gdzie występuje ona niemal na każdym kroku i rozdziale, ktoś choć raz pisnął by słowo, że powinno być inaczej. Nic jednak takiego w Biblii nie ma. Ergo, interpretując całościowo, nie tylko Biblię ale Torę zwłaszcza, (jak wskazał Jezus) trzeba jednoznacznie stwierdzić, że poligamia jest całkowicie zgodna ze słowami z Genesis o jednym ciele i należy jedno ciało rozumieć w kontekście poligamii, a nie wyłącznej monogamii. Jak ktoś chce twierdzić inaczej, to wywraca do góry nogami całą Biblię i robi z Boga niespójnego autora, który nie wiedział, że poligamia jest zła i sprzeczna z jednym eufemizmem... i nic o tym nawet nie pisnął przez cały okres pisania książki...przez 4000 lat, przez tysiące stron, przez ponad 1000 rozdziałów i ponad 30.000 wersetów, za pośrednictwem z górą kopy pisarzy... Bóg zapomniał?

Na koniec trzeba wyraźnie zaznaczyć, iż to co powyżej na prędce omówiłem, dotyczy tylko i wyłącznie tego jednego faktu z Księgi Rodzaju. Temat żon jest o wiele szerszy. To co powyżej, to w zasadzie jeden dwa wersety (sic!)... Do całości jeszcze kiedyś może wrócę... :-)


Ceterum censeo Meccam delendam esse.
- Rethel,

Mówi jak napisano!
8 listopada 2015.