Jezus i cudzołożnica... na którą spał grad kamieni...


13 marca 2016

A mężczyzna, który cudzołoży z żoną innego mężczyzny,
cudzołoży z żoną swego bliźniego. Ma być bezwarunkowo
uśmiercony — zarówno cudzołożnik, jak i cudzołożnica...



W 2013 popełniłem wywód, który po niewielkiej korekcie wygląda tak:

Wszyscy znamy ten doklejony zapis:

Jezus zaś poszedł ku Górze Oliwnej. O świcie jednak znowu pojawił się w świątyni i zaczął do niego przychodzić cały lud, a on usiadł i począł ich nauczać. A uczeni w piśmie oraz faryzeusze przyprowadzili niewiastę przyłapaną na cudzołóstwie i postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do niego: Nauczycielu, tę niewiastę przyłapano na popełnianiu cudzołóstwa. W Prawie Mojżesz polecił nam takie kamienować. A ty co powiadasz? Oczywiście mówili to, chcąc go wystawić na próbę, aby mieć go o co oskarżyć. Ale Jezus pochylił się i zaczął pisać palcem po ziemi. Gdy nie przestawali go pytać, wyprostował się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem;I schyliwszy się, znowu pisał po ziemi. Ci zaś, którzy to usłyszeli, zaczęli jeden po drugim wychodzić, począwszy od starszych, i pozostał on sam oraz niewiasta, która była pośród nich. Jezus, wyprostowawszy się, rzekł do niej: Niewiasto, gdzie oni są? Nikt cię nie potępił? Rzekła: Nikt, panie. Jezus powiedział: I ja cię nie potępiam. Idź; odtąd już nie trwaj w grzechu.

A czego nie widać?
Pomijając to, iż była to pułapka oraz, że Jezus mógł dowolnie przebaczać komu chciał, to między wierszami brakuje czegoś w tym miejscu: A uczeni w piśmie oraz faryzeusze przyprowadzili niewiastę przyłapaną na cudzołóstwie [tutaj coś tam coś tam] i postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do niego...

No i mamy dwie wersje:

1. A uczeni w piśmie oraz faryzeusze przyprowadzili niewiastę przyłapaną na cudzołóstwie. [Niewiasta ta, przepełniona wstydem i hańbą, gorzko płakała i w duchu swym głęboko żałowała co uczyniła. Błagała też żydów by jej przebaczyli i dali drugą szansę. Nie miała także śmiałości spojrzeć Jezusowi w twarz, klęczała z twarzą skierowaną ku ziemi, sypiąc proch ziemi na swą głowę i mówiąc cicho: "Bądź miłościw Panie!"]. A żydzi postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do niego...

Wersja druga:

2. A uczeni w piśmie oraz faryzeusze przyprowadzili niewiastę przyłapaną na cudzołóstwie. [Niewiasta ta, pełna pychy, wyrywała się żydom, ubliżając im, zarzekawszy się, że cudzołożyła, cudzołoży i będzie cudzołożyć bo to jest JEJ życie. Nazywała ich fanatykami i talibami. Tłumaczyła im także, zgodnie z nowoczesnymi poglądami Greków i Rzymian, że ma prawo do wolności i ekspresji seksualnej; że jest równa, a w ramach równouprawnienia może mieć wielu kochanków tak samo jak mężczyźni. Cytowała im wersety z Pisma gdzie powiedziano o miłosierdziu i tolerancji dla odmiennych zapatrywań. Recytowała także Pieśń nad Pieśniami, udowadniając, że już w czasach Salomona wiedziano co to jest wolna miłość. A do Jezusa hardo rzekła: "Nie masz prawa mnie osądzać! Osąd należy tylko do Boga! Najpierw naucz się czym jest miłość boża, naucz się tolerancji i zrozumienia dla innych poglądów! I znajdź sobie kobietę, to zrozumiesz czym jest PRAWDZIWA MIŁOŚĆ!" Żydzi ją uciszali, lecz ona tym głośniej krzyczała: "Nie żyjemy już w starożytności! To są nowożytne czasy! Prawo było dane Mojżeszowi tak surowe, ponieważ wówczas ludzie byli prości i mało rozumni. Dziś jesteśmy cywilizowani, mamy rzymskie prawo, akwedukty, igrzyska i greckie teatry oraz obyczaje. Każdy może wyrażać swoją seksualność jak mu się żywnie podoba! Nie macie prawa mnie sądzić, bo tak samo jak ja jesteście tylko ludźmi! Zostawcie osąd Bogu! Moje ciało należy do mnie, i mogę z nim robić co chcę! Nie zrobiłam nic złego, nikogo nie skrzywdziłam!".] W tym czasie żydzi postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do niego..."

Która historia pasuje do poniższego zakończenia?

Nauczycielu, tę niewiastę przyłapano na popełnianiu cudzołóstwa. W Prawie Mojżesz polecił nam takie kamienować. A ty co powiadasz? Oczywiście mówili to, chcąc go wystawić na próbę, aby mieć go o co oskarżyć. Ale Jezus pochylił się i zaczął pisać palcem po ziemi. Gdy nie przestawali go pytać, wyprostował się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem; I schyliwszy się, znowu pisał po ziemi. Ci zaś, którzy to usłyszeli, zaczęli jeden po drugim wychodzić, począwszy od starszych, i pozostał on sam oraz niewiasta, która była pośród nich. Jezus, wyprostowawszy się, rzekł do niej: Niewiasto, gdzie oni są? Nikt cię nie potępił? Rzekła: Nikt, panie. Jezus powiedział: I ja cię nie potępiam. Idź; odtąd już nie trwaj w grzechu.

A jak by wyglądało zakończenie w drugim wypadku?

Czyż nie tak:

Gdy nie przestawali go pytać, wyprostował się i rzekł do nich: Kto z was był świadkiem, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem; i schyliwszy się, znowu pisał po ziemi. Ci zaś, którzy to usłyszeli, zaczęli jeden po drugim rzucać w nią kamieniami, począwszy od świadków i starszych, dopóki nie umarła...


Czy zatem jest widoczna jakaś różnica?
Czym kierował się Jezus?? Czy kierował
się był jakimiś zasadami, czy też wybaczał
być może wszystkim jak leci? Hmmmm...?


C.D.N. na dniach...


Ceterum censeo Meccam delendam esse.
- Rethel,

Mówi jak napisano!
13 marca 2016.